- Aktualności -

Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem

     ,,Górniacy dla tradycji swojej wsi” to tytuł wydawnictwa Miejskiego Domu Kultury w Kolbuszowej wydanego dzięki wsparciu finansowemu Unii Europejskiej i Burmistrza Kolbuszowej. W Kolbuszowszczyźnie były dwie najludniejsze wsie Kolbuszowa Górna i Cmolas. W okresie XX wiecznej emancypacji politycznej ludności chłopskiej i rozwoju społecznej samozaradności obie miejscowości wyróżniały się aktywnością.

Niestety mimo pięknej karty historycznej Kolbuszowa Górna nie posiadała dotychczas nawet najmniejszego odrębnego rysu historycznego. Wzmianki o wsi pojawiły się jedynie w tekstach historyka regionalisty, Wojciecha Mroczki z Lipnicy, któremu bardzo bliska jest historia miejscowości wiejskich regionu kolbuszowskiego. Historyk do tematu podchodzi naukowo i profesjonalnie, opierając swoją wiedzę na wiarygodnych źródłach. To właśnie on jest autorem pierwszego rysu historycznego osady, rozdziału niniejszej książki. Dzięki uprzejmości kilku znacznych i związanych z kulturą górnieńskich rodów udało się zilustrować ten rozdział starymi pięknymi rodzinnymi zdjęciami. Dzięki temu możemy spojrzeć w oczy i piękne twarze ludzi którzy dawno już od nas odeszli lub obejrzeć innych w czasach dzieciństwa lub młodości.

   Wieloletnia współpraca z Jolantą Dragan zajmującą się zawodowo i z pasją etnografią zaowocowała świetnymi tekstami o Lasowiakach z Górnej i Słowniczkiem gwary, zbiorem scenariuszy górnieńskich: przyśpiewek, kołysanek i pieśni. Mrówczej pracy dokonała Elżbieta Czachor instruktorka zespołu, spisując jego trzydziestopięcioletnie dzieje. Unikatowo o kuchni z Górnej napisała pasjonatka kuchni i jej wybitna znawczyni Janina Olszowy (dawniejsza Górnianka). Książka zilustrowana jest adekwatnymi, unikalnymi zdjęciami Magdaleny Małaczyńskiej (też z górnieńskimi korzeniami), płytami z filmami Jerzego Dyni i słuchowiskiem muzycznym. Znajdują się w niej rysunki Marka Krakowskiego i innych artystów.

   Jak zwykle sprawdziło się wydawnictwo z Krakowa, które należy do najbardziej innowacyjnych i twórczo podchodzących do swojej pracy drukarni w Polsce. Na wydanie mieliśmy zaledwie kilka miesięcy dlatego wszyscy autorzy Jerzy Dynia (film), Jolanta Dragan, Janina Olszowy, Elżbieta Czachor, Wojciech Mroczka, (teksty) Magdalena Małaczyńska zdjęcia oraz redakcja wydawcy: Mateusz Starzec, Anna Puzio, Katarzyna Liszcz- Starzec, Marek Krakowski, Andrzej Serafin i Stanisław Długosz pracowali bardzo intensywnie. Wszystko tworzone było na żywo z Zespołem Ludowym ,,Górniacy”, którzy wykonali ogrom pracy artystycznej przygotowując, przedstawienia do nagrań filmowych i dźwiękowych. Zespół zawsze mobilizują, motywują kolejne rocznice działalności podobnie było i teraz. Trzydzieste piąte urodziny zespołu zaowocowały wyjątkowym wydawnictwem, według różnych opinii autorytetów z zakresu kultury ludowej wyjątkowym o działalności tego rodzaju grupy. Według zainteresowanych, historią i kulturą małej kolbuszowskiej ojczyzny, wydawnictwo dostarcza mnóstwa wiedzy na temat dawnej kultury Lasowiaków z Kolbuszowej Górnej.

Dzięki dociekaniom historycznym udało się ustalić że wieś o tej nazwie (niezależnie że osadnictwo istniało w niej wcześniej), pojawia się w historii w 1719 roku co uprawnia do obchodzenia za dwa lata trzechsetnej rocznicy jej istnienia po wydzieleniu się z miasta Kolbuszowa. To niewielkie wydawnictwo ma też na celu zmotywowanie liderów tej wsi do podjęcia działań mających na celu stworzenie pełnej monografii miejscowości, ścieżka została przetarta. Nadszedł czas aby zmobilizować siły i wydać pełną książkę o tej wyjątkowej miejscowości i w ten sposób uczcić rocznicę. We wsi oprócz domu kultury działa: biblioteka, szkoła, parafia, sołtys i rada sołecka oraz inne organizacje, jest dwóch radnych i mieszka lub z Górnej pochodzi co najmniej kilka osób, które mają potencjał do stworzenia takiego pełnego wydawnictwa.

   Czas nagli rocznica się zbliża. Pierwsza wzmianka o wsi pojawiła się w księdze parafialnej kolbuszowskiej parafii : „ 22 sierpnia 1719 roku, kiedy to został ochrzczony Stanisław Łyzień syn Zofii i Józefa a którego chrzestnymi byli Sebastian Gorzelany i Agnieszka Gawrzełka”.

   Wszystkich zainteresowanych dokumentem o „Górniakach” musimy zmartwić tym, że nakład został już wyczerpany. Książkę można wypożyczyć w najlepszych polskich bibliotekach również w Kolbuszowej.

 

 

   W sobotę 25 listopada na deskach, kolbuszowskiego domu kultury wystąpiła nie tylko legenda polskiego rocka, ale będący w świetnej formie, wyjątkowy zespół ,,Sztywny Pal Azji”. Karierę zaczęli od sławnego Jarocina (1986) na którym z sukcesem zagrali jego nieformalny hymn ,,Nasze reggae”. Średnie pokolenie które pamięta tamte czasy, kończącego się komunizmu, ciągle ma w uszach dramatyczne zawołanie ,,Nie wolno wznosić się za wysoko” czy też ,, Dzisiaj jestem duży wczoraj byłem mały”. Dla widzów sobotniej imprezy było wręcz nierealne że uczestniczą w koncercie właśnie tego zespołu, prawda i energia bijąca ze sceny porażała, wymuszając automatyczne ruchy ciała do rytmicznej muzyki. Mało jest zespołów, które tak jak ,,Sztywny Pal Azji” potrafią, każdy występ uczynić wyjątkowym wydarzeniem. W obecnym składzie grupy gra czterech muzyków z dawnego zespołu, którym towarzyszą młodzi świetni instrumentaliści.

   W naszym uroczym miasteczku nad cicho szemrzącym Nilem, wyjątkowo swojsko zabrzmiał utwór ,, Budujemy grób dla Faraona”. Dzień wcześniej artyści zagrali przy pełnej sali, transmitowany na żywo koncert w studiu ,,Polskiego Radia Lublin”. Kolbuszowską publiczność uraczyli, równie perfekcyjnym dwugodzinnym stojącym na wysokim poziomie artystycznym występem, dając jej ,,power” po którym powrót do szarej codzienności nie będzie wcale łatwy. Rodzice, którzy wychowali się na tej muzyce i z nią przechodzili w dojrzałość ciągną, teraz na koncerty swoje ,,chowane” na internecie pociechy. Wybór naprawdę doskonały, nie ma muzyki lepiej, ilustrującej atmosferę młodości, czasy rodzącej się wolności i nadziei na lepszy świat.

 

 

   W dniu 19 listopada (2017) miłośnicy lokalności mieli możliwość nieodpłatnego, pozyskania do domowej biblioteki pachnącego świeżością wydawnictwa pt.,, Górniacy dla tradycji swojej wsi”. Ta prekursorska dla Kolbuszowej Górnej publikacja jest swoistym kompendium wiedzy o jej historii i kulturze. Zawiera rys historyczny autorstwa historyka regionalisty Wojciecha Mroczki, o kontekst etnograficzny wydawnictwa zadbała Jolanta Dragan, prezentując również słowniczek miejscowej gwary. Książka zawiera również multimedia, film dokumentalny Jerzego Dyni zmontowany z materiałów archiwalnych Telewizji Polskiej prezentujący Zespół Ludowy Górniacy. Podsumowanie 35 letniej działalności grupy, sprowokowało powstanie tego wydawnictwa. Właśnie o ,,Górniakach” jest w nim najwięcej, historię zespołu opisała, obecna kierowniczka Elżbieta Czachor znajdują się w nim scenariusze przedstawień i śpiewnik. Tutejszą kuchnię prezentuje dawniejsza Górnianka Janina Olszowy. Artystyczne zdjęcia wykonała Magdalena Małaczyńska posiadająca rzadką umiejętność, uchwycenia w kadrze, artystycznych dusz. ,,Górniacy” nagrali również załączone do wydawnictwa słuchowisko muzyczne pt.,, Lasowiackie dziadkowanie” i relację filmową z bieżących obchodów jubileuszu zespołu.

   Wydawnictwo współfinansowane było ze środków Unii Europejskiej w ramach Krajowej Sieci Obszarów Wiejskich Programu Rozwoju Wiejskich na lata 2014- 2020.

   Wydarzenie promocyjne zgromadziło blisko sto trzydzieści, osób co jest swoistym rekordem biorąc pod uwagę poziom czytelnictwa w naszym kraju. Czesław Drąg od lat współpracujący z Górniakami zastosował oryginalną formułę, prowadzenia promocji. Przeprowadzał wywiady zmuszające do wysiłku intelektualnego, co okazało się bardzo atrakcyjne dla widzów. Swoimi refleksjami na temat kultury ludowej z publicznością podzielili się autorzy tekstów i goście, odbyła się też projekcja filmowa. O swoim stosunku do tradycji i wspieraniu przez samorząd działań mających na celu zachowanie i ochronę rodzimego dziedzictwa kulturowego opowiedział Burmistrz Kolbuszowej Jan Zuba. Sposób wspierania kultury ludowej przez wojewódzką instytucję kultury przedstawił jej szef dyrektor Marek Jastrzębski. Dyrektor Jacek Bardan zwięźle zarysował współpracę z ,,Górniakami'” i innymi grupami etnograficznymi, które występując w skansenie podczas imprez wypełniają go życiem. Jolanta Dragan udzielająca stałego wsparcia merytorycznego grupie nad wyraz zwięźle wyłożyła swoje dociekania etnograficzne. Ostatnia i najmilsza część konferencji promocyjnej, składała się z teorii i praktyki, dotyczyła kulinariów. Janina Olszowy narobiła wszystkim smaku opowiadając o górnieńskim jedzeniu, wywołane opowieścią łaknienie zaspokoiły Górnianki pod dyrekcją Danuty Olszowej.

   Atrakcyjna forma wydawnictwa, której redaktorem był Mateusz Starzec, wspierany przez innych pracowników wydawcy: Annę Puzio, Katarzynę Liszcz - Starzec, Marka Krakowskiego, Stanisława Długosza i Andrzeja Serafina, interesująca promocja, spowodowała że wszyscy uczestnicy niedzielnego spotkania z książką pod pachą radośnie udali się do domostw. Po obowiązkowym oglądnięciu ostatniego punktu programu etiudy pt.,, Dziadki dziatkom” w wykonaniu jubilatów. Jak zwykle nieprzewidywalny zespół, ku uciesze publiczności zaprezentował komediową wersję przedstawienia. Abstrahując od treści dziełka, najbardziej zaskakujące było to że odtwarzająca rolę babki, znana przeciwniczka nałogu tytoniowego, inicjatorka antytytoniowych konkursów i happeningów, wzięła o zgrozo w obronę małoletniego palacza Jurka, podstępnie podkradającego fajki dziadkowi Ambrożemu.

   Wydawcę Miejski Dom Kultury w Kolbuszowej cieszy zainteresowanie i emocje, które wywołała publikacja, martwi że nakład praktycznie uległ wyczerpaniu.

pozytywnie skopani article

   Współczesna komedia oparta na wątku obyczajowym przedstawienia rodzicom narzeczonego jedynej córki – tak w skrócie rysuje się fabuła „Next-ex” Juliusza Machulskiego, spektaklu, który 5 listopada (2017 roku) widzowie mogli zobaczyć w kolbuszowskim Domu Kultury. Zawiła intryga pokazuje nie tylko krytyczny stosunek ojca do kolejno prezentowanych mężczyzn, ale też ujawnia prawdziwe oblicza pozostałych, równie ciekawych bohaterów.

   Sztuka obfituje w zwroty akcji, przekomiczne dialogi i niebanalne postacie. Na rozwikłanie wielowymiarowej intrygi publiczność czeka z niekłamanych zaciekawieniem do ostatniej sceny. Spektakl zaprezentowano w skromnej, lecz ciekawej scenografii, składającej się w połączeniu z dobrą grą na świetny występ. Komedię zobaczyło niecałe 200 osób. Wstęp był wolny, a warunkiem uczestnictwa było odebranie darmowych zaproszeń. Publiczność stanowili sympatycy sztuki Machulskiego, ale przyjechali też fani aktorów i teatru z okolicznych miejscowości (Mielca, Tarnobrzega i Skopania), chcących po raz kolejny zobaczyć lubianych aktorów. Warto podkreślić szczególne zaangażowanie widzów, ich aktywny odbiór, zrozumienie sztuki, zapewnienie i docenienie wysiłków twórców.

   Miła atmosfera, jaka panowała tego wieczoru, udzieliła się także występującym, którzy szczerze chwalili szczerość odbioru. Co warto w tym miejscu zaznaczyć, sprawianie innym i sobie radości to myśl, która charakteryzuje podejście Grupie Teatralnej Pozytywnie Skopani. Zarówno publiczność, jak i artyści z zapałem wyrazili nadzieję na ponowne spotkanie.

tekst: Anna Puzio

 galeria

 


   Obyczajowa komedia ,,Mężczyzna Idealny” zgromadziła pełną widownię w kolbuszowskim domu kultury. Niewątpliwie autor sztuki założył sobie, że nie będzie męczył publiczności zbyt zawiłą intrygą, a zaordynuje widzom terapię śmiechem – co w pełni się udało. Obsadzenie głównych ról świetnymi aktorami zaowocowało bardzo dobrym odbiorem spektaklu przez widzów. Na scenie w czwartek 18 października mogliśmy obejrzeć Adriannę Biedrzyńską, Macieja Damięckiego, Jacka Kawalca i Piotra Pręgowskiego, aktorów z niezapomnianych filmów i seriali oraz kreatorów ról w emitowanych aktualnie telenowelach i sitcomach. Obsada do tej sztuki spośród różnych wariantów była optymalna. Grany w gwiazdorskiej obsadzie spektakl, podobnie jak w innych miejscach, zagwarantował ponad dwugodzinną świetną zabawę na dobrym poziomie. Mimo lekkiej wymowy sztuki, aktorzy maksymalnie zaangażowali się w odtwarzane postacie, dając w ten sposób wyraz swojemu profesjonalizmowi i szacunkowi, z jakim traktują publiczność. Po spektaklu widzowie wyszli zrelaksowani, zadowoleni i wypoczęci.

 

HARMONOGRAM ZAJĘĆ ARTYSTYCZNYCH PROWADZONYCH PRZEZ MDK KOLBUSZOWA W ROKU 2017/2018:

 

  

     

Pobierz kartę uczestnistwa

 

 

   Pogoda pod psem, było deszczowo i zimno, a występy pod estradową budą naprawdę gorące, podobnie zresztą jak atmosfera na ugorze w polu, gdzie odbywały się w niedzielę 24 września „Lasowiackie Zimioki 2017”. Podczas tej corocznej (od 2004 roku) imprezy Zespół Ludowy Górniacy świętował 35 rocznicę powstania. Zespół to najdłużej działająca grupa folklorystyczna na terenie gminy i powiatu, to też ścisła czołówka najbardziej doświadczonych grup dbających o zachowanie lokalnych tradycji ludowych w południowo-wschodniej Polsce.

   O drodze, jaką przebył zespół i jego roli w kształtowaniu świadomości tożsamości kulturowej Kolbuszowej Górnej, ich ukochanej małej ojczyzny, dowiemy się z wydawnictwa, które niebawem się ukaże. „Górniacy dla tradycji swojej wsi” to tytuł prekursorskiej pozycji książkowej dla tej miejscowości, która mimo swojej wielkości i ludności, historii i tradycji nie doczekała się dotychczas żadnego opracowania. Do redakcji tej książki zaangażowani zostali uzdolnieni i kompetentni autorzy, specjaliści z Kolbuszowej i okolicy. Rys historyczny zaprezentował Wojciech Mroczka opierając się w dużej mierze na archiwaliach zgromadzonych przez Macieja Skowrońskiego. O kulturze Lasowiakach, ich gwarze i muzyce napisała kustosz kolbuszowskiego muzeum, Jolanta Dragan. O kuchni pisze nie kto inny, tylko Janina Olszowy, a historię zespołu przybliżyła jego obecna kierowniczka, Elżbieta Czachor. Wydawnictwo uzupełniają doskonałe zdjęcia Magdaleny Małaczyńskiej i karykatury Marka Krakowskiego. Zamieszczono w nim także zdjęcia archiwalne, fotografie i ryciny. Te ostatnie to plon prac plenerowych plastyków i fotografików z Kolbuszowej, Sokołowa i Głogowa, uczestników pleneru zorganizowanego na terenie wsi we wrześniu tego roku.

   Wracając do jubileuszowej imprezy, padać zaczęło dokładnie w chwili jej rozpoczęcia. Początek stanowiła msza św. w kościele z motywującą zespół homilią ks. proboszcza Stanisława Krasonia oraz dziekana ks. Kazimierza Osaka. Już w plenerze na scenie powitał wszystkich Czesław Drąg, konferansjer, ale też autor wielu pomysłowych scenariuszy wystawianych przez grupę. Ten skromny, jak go nazwał (podczas homilii) ksiądz proboszcz, jubileusz zgromadził całkiem nieskromną liczbę składających solenizantom życzenia gości. Kogóż tam nie było: przedstawiciel parlamentu, poseł Zbigniew Chmielowiec i wicemarszałek Bogdan Romaniuk, reprezentant wojewódzkiej instytucji kultury i powiatu. Spontanicznie też grupie życzenia złożyły organizacje wiejskie i zespoły ludowe. Burmistrz Kolbuszowej Jan Zuba oprócz życzeń wręczył jubilatom nagrody finansowe. Włodarz gminy nie zapomniał też o Marii Chruściel – założycielce zespołu, pierwszej długoletniej kierowniczce, podziękowania burmistrza i kwiaty, wzbudził łezkę wzruszenia w jej oku.

   Zespół „Górniacy” w obecnym składzie przedstawił przygotowane specjalnie na tę okazję widowisko ,,Lasowiackie dziadkowanie” będące efektem miesięcznych prób i przygotowań. Podobne najlepsze scenariusze pisze samo życie; członkowie zespołu weszli w fazę dziadkowania, grali więc autentycznie opowiadając i śpiewając swoje rodzinne wspomnienia. Występ skorzystał na wzmocnieniu dzięki wsparciu sekcji instrumentalnej Henryka Marszała, jego córki i wnuka. Wolanie, zespół ,,małolatów” z Domatkowa, obchodzący w tym roku (zaledwie lub aż) swoje 10-lecie z młodzieńczym entuzjazmem zadedykował jubilatom koncert z gromkim „sto lat” na końcu. Składający się prawie z samych kobiet zespół śpiewa coraz lepiej i podobnie jak ich mistrzowie „Górniacy”, od których pobierali nauki, stają się liderem kultury swojej wsi. Po nich wystąpili „Przewrotniacy” z Przewrotnego z wyjątkowym muzykantem, skrzypkiem Henrykiem Marszałem. Ludowego czadu dała publiczności debiutująca Kapela Jurka Wrony, zespół złożony ze znakomitych muzyków: skrzypka-prymisty Kazimierza Marcinka, sekundzisty Wiesława Malca i basisty Wiesława Ziarkiewicza. Zawsze niezawodni, piękni i młodzi (jedni ciałem, inni duchem), uzupełnili ten na najwyższym poziomie stojący ludowy maraton muzyczny.

   Imprezie towarzyszył wernisaż wystawy poplenerowej „Kolbuszowa Górna obiektywem, pędzlem i piórkiem”. Na wystawie zaimprowizowanej w brzoziaku pomiędzy wrzosami w jesiennych trawach z muchomorami i prawdziwkami, ponad siedemdziesiąt prac plastycznych wyglądało bardzo oryginalnie. Piękne zdjęcia utalentowanych fotografów z kolbuszowskiej gildii, lekkie pastele i akwarele dobrze świadczą o uzdolnieniach i pasji twórców, których najmłodsze adeptki to Hania i Antosia Grabcówne z Kolbuszowej. Niestety ulewny deszcz i zimno spowodowały, że nie wszyscy twórcy doczekali się (jak zawsze ciekawej) prezentacji dokumentalnej przebiegu pleneru autorstwa Tomasza Koczura. Jednakże największą popularnością wśród publiczności, swoistym przebojem Lasowiackich Zimioków AD 2017, było regionalne i ogniskowe menu. Miejscowe Koło Gospodyń Wiejskich przygotowało kapustę ,,zimioczaną” według przepisu Danuty Orzech. Smakosze ocenili potrawę na najwyższą liczbę gwiazdek, czyli na pięć w zimiocznej skali. Za równie smaczną uznano zupę Anny Micek.

   Tym samym można ogłosić wszem i wobec, że ,,święta górnieńska kapuściana wojna” zakończyła się remisem. W sumie ziemniaczane kuchareczki wydały półtora tysiąca potraw regionalnych i z ogniska. Wszyscy w tym dniu mieli wilczy albo lepiej powiedzieć „dziczy” apetyt, co pozwala stwierdzić, że baryczna pogoda odchudzaniu nie służy, chyba że jest połączona z intensywnym tanecznym fitness, przy muzyce świetnej kapeli rozrywkowej to jest zespołem Medium.

 

Zobacz galerię

Festiwal Psalmów Dawidowych, który w tym roku odbył się w dniach 25 sierpnia – 3 września, to efekt działań Fundacji SOAR (nazwa pochodzi od biblijnego miasta, w którym schronił się sprawiedliwy Lot po ucieczce z Sodomy i Gomory). W czasie festiwalu mieszkańcy Markowej, Rzeszowa i Kolbuszowej mieli możliwość uczestnictwa w wyjątkowych wydarzeniach artystycznych, których celem była popularyzacja idei i działalności muzeum im. Ulmów w Markowej.

  Tegoroczny finał drugiej edycji festiwalu miał miejsce na kolbuszowskim stadionie. Blisko siedmiotysięczna publiczność miała przyjemność wziąć udział w koncercie Piotra Rubika w towarzystwie wrocławskiego chóru, jeleniogórskiej orkiestry oraz solistów. Nim Grzegorz Boratyn zapowiedział mistrza, wystąpił Zespół Wokalny "Soul". Uzdolnione wokalnie dzieci i młodzież pięknie zaśpiewały. W ich repertuarze znalazła się także pieśń poświęcona tragedii Ulmów (rodziny, która zginęła zastrzelona przez niemieckich żandarmów wraz z rodziną żydowską, której próbowała uratować życie). Stosownie do pogody Magdalena Kołcz (skrzypce) i Aneta Czach (fortepian), wykonały po mistrzowsku w duecie ,,Zimę” z czterech pór roku Antonio Vivaldiego. Dwugodzinny koncert Piotra Rubika zawierał największe przeboje artysty w dobrej obsadzie solistów. „Psalmy Dawidowe” czytał aktor Jakub Wieczorek. Widzowie żywo reagowali na poczynania artystów. Przy cieszącym się zainteresowaniem publiczności wydarzeniu pogoda nie jest istotna, było zimno, ale deszcz odpuścił. Atmosfera była wyjątkowo gorąca, a impreza świetnie przygotowana logistycznie, w czym duży udział mieli kolbuszowianie: Katarzyna Liszcz-Starzec i Mateusz Starzec. Strach pomyśleć, co by było, gdyby pokazało się słońce. Większość publiczności stanowili przyjezdni. Po raz pierwszy w naszym mieście gościliśmy taką liczbę świetnych artystów, wymagających tak dużej sceny.

Rekord widzów nie został pobity (koncert Le Moor, T.Love i Habakuk zgromadził najliczniejszą, jak do tej pory publiczność: ok. 10 tysięcy osób), lecz biorąc pod uwagę rodzaj widowiska, należy zdjąć czapkę z głowy przed Bogdanem Romaniukiem, który ten finałowy koncert festiwalu umiejscowił w naszym mieście i to na dodatek w dniu 49 urodzin kompozytora i dyrygenta Piotra Rubika. Prezent, jakim obdarował z tej okazji publiczność- bardzo dobry występ, na pewno na długo będzie zapamiętany.

/zdjęcia: Magdalena Małaczyńska

Powiat Kolbuszowski prezentuje się na scenie na rynku głównym w Krakowie podczas Cepeliady 2017

   Fundacja Cepelia od lat organizuje na krakowskim rynku imprezę folklorystyczno-handlową – Międzynarodowe Targi Sztuki Ludowej. W 41. edycji targów wzięli udział artyści z gminy Kolbuszowa i pozostałych gmin powiatu kolbuszowskiego. W szesnastym dniu targów (25 sierpnia 2017 r.) spotkali się w Krakowie mieszkańcy z różnych stron Kolbuszowszczyzny, których łączy aktywne uczestnictwo w kulturze. Pięćdziesięcioosobowa grupa artystów i twórców z gminy Kolbuszowa zaprezentowała bogaty i różnorodny program. Już podczas rozpoczynającej występy parady mocne marszowe brzmienie orkiestry zwróciło uwagę na kroczących dziarsko mieszkańców powiatu. Orkiestrę poprzedzały młode mażoretki z Majdanu Królewskiego. Po nich szły kolejne reprezentacje gmin; barwny pochód zamykały raniżowskie zespoły pieśni i tańca.

   Otwarcia prezentacji dokonali przedstawiciele organizatora i reprezentanci występujących, samorządowcy ze starostą Józefem Kardysiem na czele, parlament reprezentował poseł Zbigniew Chmielowiec. Wszyscy otrzymali od organizatorów krakowskie czapki z pawimi piórami. Po otwarciu imprezy jako pierwsza na scenie wystąpiła Orkiestra Dęta Miejskiego Domu Kultury w Kolbuszowej pod dyrekcją Krzysztofa Kłody. Orkiestrę powitał szerokim (niczym grymas smoka wawelskiego) uśmiechem dyrygent Krakowskiej Orkiestry Staromiejskiej, zaprzyjaźnionej z kolbuszowskimi dęciakami. Rozrywkowe rytmy przyciągnęły sporą publiczność. Nie mniejszy aplauz wzbudziły mażoretki z Majdanu Królewskiego. Młode tancerki odważnie wykonały swoje taneczne układy. Następnym punktem programu były prezentacje kultury Lasowiaków na scenie debiutowała Kapela Jurka Wrony, przygotowująca właśnie kolejne wydawnictwo płytowe z serii Muzykanci z Puszczy Sandomierskiej. W trzyosobowym, składającym się z wybitnych instrumentalistów, składzie kapela zagrała bardzo energetyczną wersję lasowiackich i rzeszowskich melodii. Urocza grupa ,,trzeciego wieku” z Cmolasu w lasowiackich strojach wykonała wiązankę piosenek ludowych i biesiadnych przy wtórze muzykanckiej kapeli (niczym na niedawno wydanej płycie). Kolejny zespół, jaki zaprezentował się na scenie to Kapela Dzikowianie i oddział Turków straży grobowej w tradycyjnych strojach z Dzikowca.

   Występ Zespołu Ludowego „Górniacy” stanowił odważną prezentacją autentycznej ludowej pieśni i unikalnej gwary, bardzo dobrze przyjętą przez zgromadzoną publiczność. Kolbuszowskie prezentacje zakończył występ Kapeli Ludowej „Widelanie” z Widełki, wzmocnionej obecnie zamieszkującą we Francji skrzypaczką Pauliną Żądło. Na scenie w rzeszowskich strojach pojawili się młodzi i dojrzali muzykanci tworzący wyjątkowe zjawisko, jakim jest szkoła ludowego grania Bronisława Płocha i Mariana Selwy z Widełki. Zagrali pięknie, aż nogi same rwały się do tańca. Prezentacje zakończyła roztańczona młodzież z Raniżowa, która biorąc pod uwagę wielkość gminy, wypadła imponująco. Na scenie zabrakło jedynie gminy Niwiska, która miała za to najbogatszą ofertę rękodzieła artystycznego. Kolbuszowskie, a właściwie pochodzące z Domatkowa rękodzieło zaprezentował Zespół Ludowy „Wolanie”. Jeżeli przyjąć za dobrą monetę opinię organizatorów, był to pod względem artystycznym najlepszy dzień targowy spośród minionych dotychczas.

   Podsumowując występy Kolbuszowian w najbardziej atrakcyjnym pod względem turystycznym miejscu Polski: absolutnie nie powinniśmy mieć kompleksów, bo dzieje się u nas w kulturze dużo dobrego. A rozwiewając obawy organizatorów, że tylko górale są w stanie zainteresować publiczność, powiedzieć można, że Lasowiacy nie są w tym wcale gorsi, na dodatek bardziej autentyczni i mniej „oklepani”!

 

 

   Nie ma już pańszczyźnianych ani folwarcznych, nie ma też tradycyjnego rolnictwa. Za to istnieją dożynki, współczesna forma kultywowania ludowego obyczaju. Mieszkańcy gminnych sołectw, zachowując istotne elementy ludowej tradycji, modyfikują je według swojego pomysłu. Strażniczkami ludowej kultury stały się kobiety, które poprzez swą aktywność w popularnych kołach i zespołach, pielęgnują kulturę swoich miejscowości.

   Dożynki w Domatkowie (15 sierpnia 2017 r.) to przykład zaangażowania się mieszkańców i liderów w pracę na rzecz jak najlepszego zaprezentowania swojej miejscowości. Zgodnie z obyczajem wieńcowi pojawili się w Kościele Parafialnym pw. Matki Bożej Wspomożenia Wiernych powitani przez proboszcza ks. Stanisława Marczewskiego i dziekanów obydwu dekanatów. Podczas mszy św. ks. dziekan Jan Pępek wygłosił niezwykle motywującą do kultywowania zwyczajów i wiary homilię. Po mszy kolorowy orszak, z pięknie ubranymi, wieńczareczkami przemaszerował na plac szkoły. Pochód prowadziły miejscowe gospodynie niosąc poświęcone chleby. Powitani przez prowadzącą z wdziękiem konferansjerkę Izabelę Karkut. W wyjątkowo co się rzadko zdarza pełnym składzie (wszystkie miejscowości wystawiły drużyny) dożynkowi artyści z pięknymi wieńcami zajęli miejsca biesiadne. Spożywającym posiłek zaśpiewała grupa seniorów Ziemia Podkarpacka oraz zagrała Kapela Władysława Pogody/ który skończył w lipcu 97lat/, mistrza w składzie kapeli zastąpiły prawnuczęta Andżelika i Monika Chodorowskie, kończące właśnie swój wakacyjny pobyt w Polsce (na stałe mieszkają w USA). Goszcząc u dziadków w Kolbuszowej Górnej odrabiają swoistą lekcję z Polskości z zapałem poznają narodowy folklor muzyczny.

   W oficjalnej części dożynek, wystąpili ich główni organizatorzy, sołtys Jacek Skowron powitał gości a starostowie Halina i Marek Wilkowie wręczyli chleb, gospodarzowi dożynek burmistrzowi Kolbuszowej i innym znamienitym gościom. Gospodarz dożynek, ze starostami, przy pomocy ostrych noży i gospodyń z Domatkowa, podzielił sprawiedliwie chleb.

   Prezentacje wieńcowe 15 zespołów otworzył Domatków. Reprezentowany przez świętujący swoje dziesięciolecie Zespół Ludowy Wolanie, który przedstawił odrobinę zgryźliwy skecz ,,Olaboga Dożynki w Domatkowie czyli babski magiel”. Lider społeczności Krzysztof Wilk realizując scenariusz szefowej, kierowniczki, reżyserki, Grażyny Rozmus, pojawił się w drugiej części widowiska, wzbogacając go użyciem sprzętu zmechanizowanego. Najważniejszy z liderów Domatkowa, wprowadził też warty naśladowania zwyczaj a mianowicie wystąpił w barwach ludowego zespołu, zostawiając markowe ,,ciuchy” na wieszaku. Kolejne zespoły jak co roku dokonywały, prezentacji wieńców kierując swoje żale do włodarzy gminy i jak co roku miały z małymi wyjątkami za nic wytyczne organizatorów co do czasu prezentacji. Regulaminowe 10 minut zmieniało się w prawie półgodzinne koncerty, przez co czas prezentacji wydłużył się o godzinę. Organizator występów, nie miał, nie ma i nie będzie miał nigdy serca żeby skracać prezentacje będące efektem często kilku miesięcznych przygotowań. Rozumiejąc że prezentacje to popisy sąsiadów, krewnych i znajomych, że jest najbardziej oczekiwana przez publiczność część dożynek (błagamy w przyszłości o większą dyscyplinę).

   Na końcu nastąpiło ogłoszenie wyników konkursu na najładniejszy wieniec. Wyjątkowo udane w tym roku dzieła artystyczne sztuki ludowej, praktycznie wszystkie, mogłyby zająć najwyższe miejsca na podium. Jury przyznało nagrody wieńcom z Domatkowa, Kolbuszowej Dolnej i Kolbuszowej wszyscy pozostali w liczbie dwunastu zostali wyróżnieni. Było, jakby mogło być inaczej mnóstwo pretensji do Jury konkursowego. Reaktywowany właśnie konkurs odbywał się też na początku współczesnych dożynek i został zawieszony z powodu emocji jakie wywoływał werdykt u niedocenionych. Uznając czynnik demograficzny za bardzo istotny w rozwoju społeczeństwa od lat podczas dożynek organizowany jest konkurs dzietności. W tym roku zabawa konkursowa nosiła tytuł ,, Wesołej Kapusty” Najweselszą z wesołych kapust otrzymały maleńkie Poręby Kupieńskie z najwyższym wskaźnikiem dzietności. Generalnie w gminie urodziło się kilkanaścioro dzieci więcej, lecz z powodu innych czynników demograficznych liczba mieszkańców zmalała o ponad pięćdziesiąt osób. Imprezę zamknęły Wolanki pod batutą Izabeli Karkut i kierownictwem Grażyny Rozmus, które wzruszone otrzymanymi od samorządowców podziękowaniami z okazji jubileuszu, zaśpiewały pięknie choć krótko.

   Golden Time, który w trosce o doskonałe brzmienie trochę długo się stroił nadrobił wszystko długimi ,,setami” muzycznymi uzupełnianymi, wstawkami pasjonata ,,didżejki” DJ Ducka. Szczególnie pięknie bawiła się płeć słaba, panie wywijały same z sobą w kółeczku doskonale się bawiąc, tak jakby mężczyźni na nic potrzebni im nie byli. Muzyka była pod nogę, tancerze co też było wyjątkowe do samego świtu radośnie pląsając wypełniali piękną, niedawno atestowaną święconą wodą, podłogę z Przedborza.

 

Zobacz też fotorelację przygotowaną przez p. Jana Cichonia: