MDK Kolbuszowa

Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem

   Po raz dziewiąty w Domatkowie odbyła się cykliczna impreza sobótkowa. Od kilku lat gościnnie przyjmuje ją szkoła podstawowa, użyczając placu i wspomagając programem artystycznym. Po mszy świętej inauguracyjnej w kościele rozpoczęły się występy na plenerowej estradzie. Wcześniej odnotowaliśmy rekordowy upał, temperatura sięgała 36 stopni Celsjusza i to w cieniu. Gwałtowne nawałnice nas jednak ominęły, przynosząc wytchnienie i spadek temperatury. Występy tancerzy z MDK i żaków ze szkoły odbyły się już w bardzo już komfortowej temperaturze i bezpiecznej aurze.

   Sobótkowy piknik to integracyjne spotkanie mieszkańców angażujące dużą część społeczności, której nie chodzi o bicie na siłę rekordów frekwencji lecz dobrą zabawę we własnym i sąsiedzkim gronie. Po raz kolejny cel został osiągnięty. Bukowianie przedstawili obyczajowe widowisko tematycznie powiązane z premierą Kasztelańskich Wolan z Domatkowa. Obydwa spektakle pełne gwary i lokalnych odniesień bardzo spodobały się publiczności. Stając się dobrym wzorem jak lokalna społeczność może, powinna, potrafi, chce chronić swoje bogactwo kulturowe odziedziczone po przodkach. Zawiedli Górniacy, którzy po warszawskich wojażach nie zebrali składu i nie pokazali tradycyjnego lasowiackiego obrzędu sobótkowego. Przyroda pustki nie znosi, dlatego też mieli oni znakomite zastępstwo w postaci małopolskiej Kapeli Zalasowianie. Zespół prezentuje folklor z pogranicza grupy Pogórzan i Krakowiaków Wschodnich. Zaprezentowali program do słuchania i tańca odmienny od naszej muzyki. Bawili publiczność śpiewem i grą ośmio osobowego składu ponad godzinę. Już tradycyjnie dzieciarnia miała możliwość jazdy na prawdziwych mustangach, spontanicznie uczestniczyła w konkursach z nagrodami. Nagród było mnóstwo dzięki lokalnym sponsorom. Zabawy konkursowe przeprowadziła, nowa świetliczanka Elżbieta z doświadczonym wodzirejem Tomaszem. Gospodynie dbały o wszystkich uczestników pleneru kursując niczym omnibus z chlebem, smalcem i ogórkami małosolnymi świeżo kiszonymi przez sołtysa. Do północy wszystkich bawił renomowany Golden Time, nic dodać nic ująć świetnie. Podsmarowując, zabawa na szóstkę z plusem zorganizowana przez społeczność z olbrzymią dawką dobrej kultury i rozrywki. Kasztelańscy Wolanie znów pokazali klasę, Bukowianie że konkurencja rośnie za miedzą.

   Wydarzeniem niedzielnego spotkania było, wręczenie przez Przewodniczącego Rady Miejskiej w Kolbuszowej Krzysztofa Wilka odznaczeń Zasłużonych dla Miasta i Gminy, długoletniemu Proboszczowi domatkowskiej parafii księdzu Stanisławowi Marczewskiemu i emerytowanej Dyrektorce szkoły Janinie Sito.  

   Od trzydziestu czterech lat w Kolbuszowej Górnej w filii Miejskiego Domu Kultury działa Zespół Ludowy Górniacy. Grupka ludowych twórców i artystów podążających szlakiem tożsamości kulturowej, górniejską ścieżką wytyczoną przez ojców, dziadów i pradziadów. Z krwi i kości Lesioków, twardych, chytrych, wytrzymałych, zadziornych, świadomych odrębności i ceniących indywidualizm. Ciężko wyobrazić sobie Górną bez tej grupki fascynatów folkloru, podobnie jak u Górali u nich też musi zaskoczyć. To samo przedstawienie czy występ sięga wyżyn ludowego artyzmu, innym zaś razem jest do przysłowiowej ,,bani” /taki ich urok /. Chociażby tegoroczny konkurs na ,,Ludowe obrzędy i zwyczaje" zaskoczyło, zajęli pierwsze miejsce, chociaż konkurencja była silna bo dobre zespoły z całego południa. Nie zaskoczyło zupełnie w Dynowie mimo bojowego zapału. Z Pogórzańskiej Nuty wrócili bez najmniejszego nawet wyróżnienia. 

   Najbardziej prestiżową nagrodą dla zespołu czy ludowego twórcy w Polsce jest Nagroda im. Oskara Kolberga, i właśnie na rozdaniu kilkunastu laureatom tej nagrody w różnych kategoriach byli Górniacy. Niestety na razie jedynie w formie atrakcji kulturalnej. Przedstawiali Lasowiackie sobótki, obrzęd prezentowany całkowicie inaczej /po puszczańsku/ z ogniem i dymem w roli głównej. Wyszło pięknie, było prawdziwe ognisko w ogrodach Zamku Królewskiego w Warszawie. W sobótkową ekstremalną atrakcję włączyła się spontanicznie publiczność. Miejscowa straż zamkowa nie ma tej sprawności co górniejscy ochotnicy i o mało, park zamkowy się nie spalił.

   Górniacy to autentyczny spontaniczny, wręcz naturalistyczny zespół ludowych ,,uparciuchów”. Kolberg za rok im się należy! jak mało komu. Niewiele już jest takich opornych na umiastowienie wiejskich twórców. Takich którzy zawsze wszędzie są sobą z pełną świadomością swojej tożsamości, rodzinnej, sąsiedzkiej, wiejskiej, lokalnej i polskiej. Niech wam Kolberg też zaskoczy, hej! No i po jej odbiór Górniacy jedźcie lepiej na syrenie ze swoimi druhami ochotnikami, dla nich jesteście bardziej przewidywalni.

 

/zdjęcia: facebook.com/IMITpolska

  RSC to rzeszowski zespół, który królował na liście przebojów radiowej trójki w latach osiemdziesiątych. Melodyjne, bardzo charakterystyczne rockowe brzmienie, udane kompozycje, przysporzyły zespołowi wielu fanów. O dziwo ta kapela postanowiła się reaktywować i udało im się tego dokonać w niezmienionym składzie. ,,Chłopaki” są na dodatek w niezłej formie co można było usłyszeć w niedzielę wieczorem. Ich fani w większości rozjechali się po świecie, muzycy są bardzo promowani /w rozgłośniach radiowych/ i popularni w środowiskach polonijnych Chicago, Nowego Yorku, Londynu. Na plenerowej estradzie rockowe dinozaury zagrały  godzinny koncert.

Suportował ich z charakterem kolbuszowski ALM, bluesowa kapela nastolatków. Poza tym w rockowej części koncertu zagrali jeszcze The Keepers, zaśpiewała swoim ciemnym głosem Sabina Nycek z siostrą Mariolą. W korzennej, etnicznej części koncertu wystąpiły Kapele Jana Cebuli i Widelanie, seniorzy i seniorki z Ziemi Podkarpackiej i Kolbuszowskiego Koła Kobiet pięknie prezentując swoje osiągnięcia. Zobaczyliśmy radosną muzykę, pieśń i taniec płynące prosto z serca. Dla osłody dwie gwiazdy i znawczynie smaku Janina Olszowy i Jolanta Augustyn oceniły piernikowe cudeńka gospodyń przygotowane na Mistrzostwa w Cukiernictwie. Obie panie znane są z programów kulinarnych emitowanych w ogólnopolskich telewizjach. W środowisku uchodzą za niekwestionowane autorytety kulinarne. Werdykt był trudny, bo też poziom konkursu wyrównany, wysoki. Po ocenie publiczność ,,rzuciła się” na konkursowe smakołyki, pochłaniając wszystko momentalnie. Olbrzymim powodzeniem cieszyły się zaprezentowane przez same jurorki przysmaki przyswajalne wszystkimi zmysłami!

  Zobacz zdjęcia z 2 dnia:

 

  Gwiazdą sobotniego pierwszego  z dwóch Dni Miasta nad Nilem był góralski zespół grający muzykę z pogranicza folku. Baciary to zespół który zdominował ostatnio biesiady i pikniki w całej Polsce. Grają prostą melodyjną muzykę inspirowaną góralskim folklorem dla ludzi, którzy chcą odpocząć i świetnie się przy tym bawić. Tak też było na kolbuszowskim stadionie gdzie zespół przyciągnął tłumy fanów w różnym wieku powodując paraliż komunikacyjny miasteczka.

    W tym dniu przed ich występem miał też miejsce festiwal taneczno wokalny w wykonaniu młodych adeptów sztuki z miejskiego domu kultury. Po tradycyjnych już opadach towarzyszących zawodnikom nordic walking aura uległa poprawie a na scenie pojawili się uśmiechnięci tancerze i tancerki z wokalistkami. Sympatyczna publiczność to ich najbliżźsi: rodzice, rodzeństwo, babcie i dziakowie. Młode talenty prawdziwie zabłyszczały na  estradzie, nagrodzone gromkimi brawami.  

    Jak taniec to taniec na scenie pojawił się Black & White prowokując do tańca i słuchania. Grali na przemian z Dj  Bogo z Klubu Bogacz, Disco Duckiemi Matthew Moorem. Poczynania Dj to wstęp do organizacji w przyszłości klubowej imprezy z bitami w roli głównej. Występ gwiazdy poprzedził rewelacyjny popis węgierskiej grupy tancerzy z ogniem. Zespół pokazał absolutny profesjonalizm. Podobnie jak rozrywkowo biesiadne Baciary nagradzając publiczność dwudziestoma dodatkowymi minutami świetnego koncertu. Po występie z przyjemnością obserwować można było spokojnie opuszczających plac imprezy widzów z trofeami w postaci autografów i słodkich ,, foci”z mistrzami baciarskiego grania.

 Zobacz zdjęcia z 1 dnia: